Zapraszamy na comiesięczne spotkania warszawskich akwarystów i użytkowników FAWA.PL.
Szczegóły w wątku: kliknij!. Najbliższe spotkanie już... w sobotę, 18.11.2017.o o godzinie 17:00. Zapraszamy do PUBu Zielona Gęś koło Metro Pole Mokotowskie
UWAGA! Konkurs FAWArium 2. Czytaj na Forum.

No i kupiłam bojownika z kubeczka.

Przedstawiciele: bojowniki, wielkopłetwy, gurami, prętniki

Dein
Zasłużeni
Posty: 6020
Rejestracja: sob gru 06, 2008 12:12 pm
Lokalizacja: A właśnie że nie podam
Płeć:

Re: No i kupiłam bojownika z kubeczka.

#31

Post autor: Dein » czw sty 14, 2010 9:38 pm

Ostatni post z poprzedniej strony:

Sulej pisze:dzięki za info nie wiedziałem że można smarować na mokro ale czy to przyniesie taki sam efekt czy to nie rozpłynie się w wodzie podczas smarowania i nie da takiego efektu jak kąpiel
z góry thx
Kiedy się smaruje na ręczniku, też nie czeka się, aż wszystko uschnie. Co ma się spłukać, to się spłucze, ale też sporo preparatu wniknie w mikrourazy.
Ja miałem ze dwa razy przypadek, kiedy na końcach bojowniczych płetw robił się szary, puszysty nalot. Co tu dużo gadać - prędzej czy później, ze smarowaniem i bez - to co było pokryte nalotem odpadało z zapasem. Smarowanie pomagało tylko pod tym względem, że "strefa nalotu" się nie powiększała. No ale ten puszysty nalot w jednym przypadku to nie była zwykła pleśniawka, tylko początek serii i infekcji mieszanej. Nalot opanowałem, ale pojawiły się inne objawy, m.in. takie smętne zachowanie jak u rybki koleżanki, mętnienie oczek, w krańcowym stadium również zmieniony kontur ciałka. I nie pomogło już nic. Ani czysta, ciepła woda w oddzielnej kwaterze, ani baktopur. Wydawało się raczej, że każdy zabieg rybę osłabia, nie pomaga.

Jesli chodzi o rybki w takim stanie, a nie mam ręki do bojowników, więc często jakieś nieszczęścia moje ryby dopadają, mam swoje spostrzeżenia. Póki ryba nie jest w zadowalającej kondycji - bardzo na niekorzyść działa obfite karmienie. Lepiej wtedy rybkę przegłodzić, ograniczyć się do symbolicznych porcji i odciążyć tym samym brzuchol, który u bojownika delikatny jest i bywa, że się powiększa od czapy, ryba ma problemy z trawieniem i dodatkowo cierpi. Nie wiem, z czego to wynika, ale w dobrej wierze można rekonwalescenta dobić zwykłymi robaczkami.

Witaminy polecam. Masowo hodowane bojowniki z kubków to dla mnie ryby specjalnej troski, podatne na choroby, pozbawione pierwotnej odporności, byle jak odchowane. Każdy sposób, żeby taką nędzę pokrzepić, jest zasadny. Najpopularniejsze witaminy - fishtamin - najlepiej oczywiście podać z jedzeniem (najłatwiej pokropić płatki lub suche robale na lyżeczce - plyn w nie wsiąknie), ale można tez psiknąć dawkę do wody. Rybkę w słabej kondycji w ogóle można potrzymać trochę w pudełeczku z wodą zaprawioną większą od zalecanej ilością wiatmin i np. preparatu multimineral, który ma w składzie inne pożyteczne pierwiastki. Wzmacnia taka kąpiel, zwłaszcza po kuracji różnymi medykamentami.

Co do płatków - nie wiem, jakie masz, ale na te specjalne dla bojowników, wysokobiałkowe, z dodatkiem z mielonych krewetek bardzo często oraz suszonymi larwami, wszyskie moje prędzej lub później dawały się skusić. Bojownik jest w naturze larwożerny i żyje. IMO nie ma sensu go przekonywać, że płatki są debeściarskie. Nie chce, to nie.
Ostatnio zmieniony czw sty 14, 2010 9:40 pm przez Dein, łącznie zmieniany 1 raz.
"Odór i wodór ! Smród i śmierć!" - R.

Awatar użytkownika

Autor
selenewolf
Zapaleniec
Posty: 392
Rejestracja: śr paź 21, 2009 9:34 pm
Lokalizacja:
Płeć:

Re: No i kupiłam bojownika z kubeczka.

#32

Post autor: selenewolf » czw sty 14, 2010 10:00 pm

Póki ryba nie jest w zadowalającej kondycji - bardzo na niekorzyść działa obfite karmienie.
Dobrze wiedzieć. Nie pomyślałabym, sądziłabym, że raczej może wzmocnić. Czyli ryb sam wie, co dla niego najlepsze - zjada właśnie takie symboliczne porcje. :)
Próbuję mu dawać płatki 'sera vipan' podstawowe, oraz 'tropical' roślinne. czasem jeden zje, ale częściej spróbuje i wypluje. Chyba jednak mu kupię coś dla bojowników.
Postaram się o witaminy i czekam dalej. :)

Awatar użytkownika

krasnal
Guru
Posty: 2359
Rejestracja: czw sty 08, 2009 4:30 pm
Telefon: 792940492
Lokalizacja: Warszawa-Wola/ Urlychów
Na imię mam: Slawek
Płeć:

Re: No i kupiłam bojownika z kubeczka.

#33

Post autor: krasnal » pt sty 15, 2010 12:21 am

:roll:
Ostatnio zmieniony śr gru 01, 2010 10:47 pm przez krasnal, łącznie zmieniany 1 raz.

Awatar użytkownika

Autor
selenewolf
Zapaleniec
Posty: 392
Rejestracja: śr paź 21, 2009 9:34 pm
Lokalizacja:
Płeć:

Re: No i kupiłam bojownika z kubeczka.

#34

Post autor: selenewolf » pt sty 15, 2010 12:58 am

:lol: Po północy już, to i takie pomysły przychodzą. :P
Samiczkę to i ja mam, i to dojrzałą - gdzieżby tam patrzył na młodziutkie. ;P Ale póki On nie ozdrowieje, a ja nie poczytam wystarczająco dużo tematów na Bojownik.pl (gdzie ostatnio "studiuję" w wolnym czasie) oraz artykułów o rozmnażaniu - to się NIE spotkają. ;P


Dein
Zasłużeni
Posty: 6020
Rejestracja: sob gru 06, 2008 12:12 pm
Lokalizacja: A właśnie że nie podam
Płeć:

Re: No i kupiłam bojownika z kubeczka.

#35

Post autor: Dein » pt sty 15, 2010 10:36 am

Póki cokolwiek mu dolega, samiczki to niedobry pomysł. Raz, że nie wiadomo, czy chłop zdrowy i nie zarazi dziewuch. A dwa - samiczki się bardzo różnie zachowują. Jedna się podnieci obecnością faceta, facet próbuje przyszpanować, nastąpuje sielanka i wszystko będzie cacy, druga skorzysta z osłabienia samca i zrobi mu krzywdę. Czasami nawet układy w sprawdzonym, zgodnym haremie zmieniają się, kiedy któraś z ryb choruje. Pozostałe traktują ją bez sentymentów, dokuczają, stresują, obgryzają. Nie jest to fajny widok.
"Odór i wodór ! Smród i śmierć!" - R.

Awatar użytkownika

Autor
selenewolf
Zapaleniec
Posty: 392
Rejestracja: śr paź 21, 2009 9:34 pm
Lokalizacja:
Płeć:

Re: No i kupiłam bojownika z kubeczka.

#36

Post autor: selenewolf » sob sty 16, 2010 12:29 am

Wiem, wiem. ;)

Kupiłam dzisiaj granulki dla bojków Hikari, oraz Multimineral Tropicala. Rozważałam zakup Fishtaminu, ale kosztuje prawie 30 zł... W tej chwili fundusze na akwarystykę mam ograniczone. ;P Słyszałam, że może być też Vibovit. I bardzo proszę o wskazówki, jeśli ktoś stosował - jaki dokładnie Vibovit ('bobas' waniliowy? tak coś czytałam), ile tego na litr - mój siedzi w jakichś dziewięciu litrach (rozpuścić najpierw saszetkę w szklance wody, czyż nie? ileś dać do akwarium, resztę można wypić ;) ) - a może lepiej namoczyć w tym pokarm? jeśli tak, to w jakim stężeniu i przez ile czasu moczyć? czy można namoczyć taką granulkę? (jeśli on w ogóle zechce ją wziąć do pyska :P)
I co z tym Multimineralem? Piszą tam, że 10 ml na 100 litrów wody, czyli na dziesięć byłoby parę kropel? Dałam dziś ze cztery kropelki, rozbełtałam w małej ilości wody, wlałam do akw, zamieszałam pęsetą... Na razie chyba starczy.
I czy można dodawać do wody witaminy gdy był już dodawany Multimineral?

Tak się o wszystko dokładnie wypytuję, bo Początkująca jeszcze ze mnie, a przewertować dziesiątki stron w internece to i czasu, i siły nie starcza (już mam prawe oko słabsze przez ten komputer :P).

A rybek ma się jakby lepiej. Chętnie je rozwielitki. Jest dzisiaj żwawszy. Chociaż łuski ma nadal trochę odstające...
Tak sobie myślę, że może on tak czasem siedzi przy dnie, bo tam woda chłodniejsza? Jak rękę wsadzam to czuję, że na górze jest cieplejsza. A przypominam sobie, że latem gupki i platki zwykle na dnie siedziały, jak były takie upały. Nie były chore. Mam je do dziś, teraz woda zimnejsza, i już na dnie nie siedzą. :)

Awatar użytkownika

matka siedzi z tyłu
Miszcz
Posty: 3549
Rejestracja: ndz lis 16, 2008 11:48 pm
Lokalizacja:
Płeć:
Kontakt:

Re: No i kupiłam bojownika z kubeczka.

#37

Post autor: matka siedzi z tyłu » sob sty 16, 2010 12:39 am

selenewolf pisze:Piszą tam, że 10 ml na 100 litrów wody, czyli na dziesięć byłoby parę kropel?
1 ml to mniej więcej 15 kropli
selenewolf pisze:czy można dodawać do wody witaminy gdy był już dodawany Multimineral?
Można
-Mieliście zamiar z zimną krwią strzelać do tych ludzi?
-Nie, sir. Tylko ostrzegawczy strzał w głowę, sir.

Awatar użytkownika

Władek Pompka
Fanatyk
Posty: 1448
Rejestracja: sob gru 06, 2008 11:14 pm
Lokalizacja: Warszawa, Białołęka
Płeć:

Re: No i kupiłam bojownika z kubeczka.

#38

Post autor: Władek Pompka » śr sty 27, 2010 8:34 pm

No i co słychać u Twojego bojka?


:roll:
Moim jedynym, a zarazem najlepszym przyjacielem jest współżyjący ze mną tasiemiec, którego regularnie dokarmiam.

Awatar użytkownika

Autor
selenewolf
Zapaleniec
Posty: 392
Rejestracja: śr paź 21, 2009 9:34 pm
Lokalizacja:
Płeć:

Re: No i kupiłam bojownika z kubeczka.

#39

Post autor: selenewolf » czw sty 28, 2010 1:41 pm

:mrgreen:
Myślę, że ma się dobrze. Płetwy wydobrzały po podgniwaniu, ich czubeczki odrosły, pojawiają się już nawet sterczące trochę poza płetwę dolną i ogonową końcówki promieni (bo końcówki wcześniej zgniły). Koniec ogona nadal jest mglisty, prawie przezroczysty, słabej barwy - ale może po prostu Ta Sztuka tak ma. Nie wiem, czy niepokoić się pewną rzeczą: tam, gdzie jest różowy kolor na dolnej płetwie i płetwach brzusznych, widać gdzieniegdzie małe czerwone plameczki i kreseczki, wygląda to, jakby popękały jakieś żyłki - ale on ma to od kupienia, jest tego niewiele i wygląda to, jakby było "w środku", wewnątrz płetwy. Może więc po prostu Ta Sztuka tak ma, bo zauważyłam na zdjęciach bojowników, że niektóre mają takie jakby "krwawe" plamki i rysy... Nie wygląda to na chorobę w każdym razie.
Ogólnie co do barwy - bojek ten wygląda tak, jakby był różowy, lekko tylko pokryty niebieskim, co daje efekt ultramaryny. Bo pod światło zdaje się być tak różowy w środku, że prawie przezroczysty. :P Tylko na głowie jest ciemniejszy.
Jada bardzo niewiele na raz, na pewno nie jest obżartuchem. Jada mało, a kilka razy w ciągu dnia - a ponoć tak jest najlepiej. Kulek Hikari nie lubi. Memła taką, dopóki ta nie rozmięknie. Jeśli po rozmięknięciu kulka nadal unosi się na powierzchni, może liczyć na zjedzenie za którymś podejściem. Albo na wyplucie. A jeśli opadnie na dno, to jest stracona. On raczej nie zbiera nic z dna.
Wczoraj byłam zdziwiona, bo zjadł z łaski parę płatków. Ogólnie w kwestii karmienia to trzeba mieć do niego cierpliwość. Napraszać się wręcz trzeba. Ale już jest do jedzenia chętniejszy niż na początku, i oswoił się bardziej. Podchodzi do człowieka, jak go zauważy. Podpływa do pęsety po dwa małe kawałeczki surowego mięsa z kurczaka lub indyka (wielkości dwa na dwa milimetry) albo morskiej ryby. Jest chętny na szklarkę i rozwielitki. Jak zje ze cztery szklarki, to następne łapie sobie "dla rozrywki" - i wypluwa. Oczywiście, po paru godzinach zje je również. Jeżeli przeżyją tą zabawę. ;P
Mieszka teraz w sześciokątnym akwarium około 20 litrów, które stoi na krześle przy kaloryferze (po pierwsze dlatego, żeby miał cieplej, a po drugie dlatego, że już nie mam gdzie stawiać akwariów). Mały ten baniaczek jest w środku urządzony tak: na dnie trochę substratu, na to żwirek, dużo kryptokoryn, łupina kokosa z dwiema oszlifowanymi gładko dziurami (mojej produkcji), spory korzeń z mikrozoriami, mniejszy korzeń rozgałęziony (który ma na razie tendencję do wypływania), trochę luźnej wgłębki (:D). Ten wystrój skompletowałam w dużej mierze dzięki Forumowiczom, jeśli nie z tego forum, to z innego. :wink: Prócz tego jest tam termometr, malutka grzałka, pompka (tzn. kamień pompki). Filtra nie ma. Wymieniam około połowę wody co trzeci dzień. Są tam też dwa małe zbrojniki.
Zdaję sobie sprawę, że to dość małe akwarium, a z całą masą gratów w środku wody jest tam sporo mniej niż 20 litrów, i zbrojniki to już za wiele tego dobrego. Ale muszą tam być. Jako służba porządkowa. Bez nich wszystko zarasta czymś podejrzanym, co wygląda jak szara pleśń. :razz:
Oświetlone jest to lampką na klipsa przypiętą do oparcia krzesła, chińskiej produkcji, kupioną specjalnie dla tej konstrukcji na straganie, która nie świeciła po kupieniu. Udało się ją naprawić wymieniając kabel. Teraz jest w niej żarówka energooszczędna. Piątka. Która ponoć świeci jak trzydziestka piątka.
Bojek zachowuje się już normalnie. Nie szaleje, nie jest też zbyt ospały. Czasem kręci się w rogach akwarium, patrząc na swoje odbicie. Co do jego "polegiwania" na dnie, które się kiedyś zdarzało - nie wiem, czy to normalne u bojowników, ale teraz zaobserwowałam, czemu to się czasem dzieje - gdy on wypuści skrzelami zużyte powietrze i nie zdąży podpłynąć by nabrać nowego, zaczyna opadać, i trudno mu się podnieść. Czasem się zmęczy już tymi próbami podpłynięcia do powierzchni i przez pewien czas leży, dysząc mocniej (widocznie dlatego, że używa w tym momencie tylko powietrza z wody). Po jakimś czasie z wysiłkiem płynie do góry. Gdy tylko złapie powietrze, nie musi już robić nic - unosi się przy powierzchni. Wtedy to musi wykonać pewien wysiłek, żeby się zanurzyć.
Nie wiem, czy to normalne, czy coś nie tak z jego budową wewnętrzną... Moja samiczka, Niebieska Ryba, nigdy nie ma takich problemów. Zwyczajnie pływa, rzadko podchodzi do góry po powietrze (no, ale w tamtym akwarium jest więcej tlenu w wodzie - z filtra, no i zbiornik większy) - a jak je złapie to nawet nie widać, że wypuszcza bańkę zużytego.
No nic, ważne, że różowoniebieski rybek ma się dobrze... Łuskę na grzbiecie nadal ma jakby trochę nastroszoną, nie mocno, tylko troszkę - nie wiem, co o tym myśleć, ale poza tym jest okej. Trochę się zrobił "solidniejszy" od czasu, jak go kupiłam - wcześniej tylna jego połowa widziana z góry wyglądała "jak papierek", teraz już jest mocniejszy, pewnie nieco jednak przytył. :P Pyszczek mu też bardziej zrogowaciał.

Oto parę zdjęć bojka w nowym mieszkaniu:

http://i673.photobucket.com/albums/vv91 ... bojek1.jpg - niedługo po wpuszczeniu, lepszy śmietnik;

http://i673.photobucket.com/albums/vv91 ... bojek2.jpg

http://i673.photobucket.com/albums/vv91 ... bojek3.jpg - jak pompka chodzi, ogląda bąbelki, a czasem gdzieś go woda zniesie i skłębi razem z wgłębką :P

http://i673.photobucket.com/albums/vv91 ... bojek4.jpg - a tu górne światło zgaszone na wieczór - podświetlony jedynie lekko lampką z przodu, i proszę, jaki od razu inny - dużo zależy od światła. :)

Awatar użytkownika

Władek Pompka
Fanatyk
Posty: 1448
Rejestracja: sob gru 06, 2008 11:14 pm
Lokalizacja: Warszawa, Białołęka
Płeć:

Re: No i kupiłam bojownika z kubeczka.

#40

Post autor: Władek Pompka » czw sty 28, 2010 8:32 pm

Fajny opis, ciekawe akwa (zwłaszcza oświetlenie :grin: ) świetny bojek ! Wgłębka rośnie?

:)
Moim jedynym, a zarazem najlepszym przyjacielem jest współżyjący ze mną tasiemiec, którego regularnie dokarmiam.

Awatar użytkownika

Autor
selenewolf
Zapaleniec
Posty: 392
Rejestracja: śr paź 21, 2009 9:34 pm
Lokalizacja:
Płeć:

Re: No i kupiłam bojownika z kubeczka.

#41

Post autor: selenewolf » czw sty 28, 2010 9:35 pm

Rośnie, rośnie. Chyba jej przybyło. :mrgreen: W większym akwarium siedzi w niej już kilka dwumilimetrowych kreweci. :3
A swoją drogą, większość ludzi nadaje bojkom imiona. Mnie jakoś trudno imiona dla ryb wymyślać, przynajmniej takie specjalne - bo zazwyczaj nazywam je Jakoś Tam, ot - jedna samica gupika nazywa się Szara, druga Żółta, trzecia Ludowa... ... ...(bo ma takie plamki na ogonie jak kolory stroju ludowego ;P), platki koralowe zwą się Małe Czerwone Ryby... Czyli nazywam od koloru zazwyczaj. A ten? Przecież nie nazwę go Ultramarynek. :P

Myślę nad tym od pewnego czasu i tak mi się nasuwa imię Humus. Nie taki hummus do jedzenia, tylko próchnica. Humusowa woda. Może będzie Humusek. ;P

Awatar użytkownika

saintpaulia
Zasłużeni
Posty: 4179
Rejestracja: ndz cze 07, 2009 6:12 pm
Lokalizacja: Warszawa -Bielany
Na imię mam: Ilona
Płeć:
Kontakt:

Re: No i kupiłam bojownika z kubeczka.

#42

Post autor: saintpaulia » czw sty 28, 2010 10:02 pm

Ultramarynek też fajnie - można by mówić Ultra :P Humek też fajnie.
Zaniepokoiły mnie jego kłopoty z poruszaniem (po powietrze) - moje bojowniczki nie mają takich. Ale też nie były w takim stanie.

Awatar użytkownika

matka siedzi z tyłu
Miszcz
Posty: 3549
Rejestracja: ndz lis 16, 2008 11:48 pm
Lokalizacja:
Płeć:
Kontakt:

Re: No i kupiłam bojownika z kubeczka.

#43

Post autor: matka siedzi z tyłu » czw sty 28, 2010 10:51 pm

Widać, że mu się poprawiło. Miał szczęście, że trafił na tak troskliwą właścicielkę :)
-Mieliście zamiar z zimną krwią strzelać do tych ludzi?
-Nie, sir. Tylko ostrzegawczy strzał w głowę, sir.

Awatar użytkownika

saintpaulia
Zasłużeni
Posty: 4179
Rejestracja: ndz cze 07, 2009 6:12 pm
Lokalizacja: Warszawa -Bielany
Na imię mam: Ilona
Płeć:
Kontakt:

Re: No i kupiłam bojownika z kubeczka.

#44

Post autor: saintpaulia » czw sty 28, 2010 10:55 pm

Na pewno jest śliczny, ciekawie zmienia ubarwienie w różnym świetle - z moim nie mam takich ciekawostek :roll: A szkoda.

Awatar użytkownika

Autor
selenewolf
Zapaleniec
Posty: 392
Rejestracja: śr paź 21, 2009 9:34 pm
Lokalizacja:
Płeć:

Re: No i kupiłam bojownika z kubeczka.

#45

Post autor: selenewolf » pn cze 21, 2010 10:31 pm

No dobrze. Nowy wpis po paru miesiącach. Stwierdziłam, że tytuł tego tematu pasuje, abym w temacie owym opowiedziała o jeszcze jednym bojowniku z kubeczka, którego niedawno kupiłam.
Ta sztuka mieszkała w kubeczku w Kakadu w Galerii Mokotów około miesiąc. To znaczy, prawie miesiąc minął od czasu, jak go pierwszy raz zobaczyłam, a po raz drugi. Już pisałam w shoutboxie dokładniej, ale napiszę jeszcze trochę tu, żeby przybliżyć sprawę tym, którzy zajrzą tu później.
A więc zobaczyłam go po raz pierwszy: jasnoniebieski (ale nie "przezroczysty") młody samczyk z krótkim ogonem. Spodobał mi się, ale, że miałam już Humuska, stwierdziłam, że drugi samiec mi niepotrzebny (chociaż jeszcze miałabym gdzie go trzymać w godziwych warunkach). Więc nie kupiłam go, ale go zapamiętałam.
A gdy go zobaczyłam po raz drugi po prawie miesiącu (nie wiem czemu nikt go nie kupił), przedstawiał obraz nędzy i rozpaczy. Wisiał na boku tuż pod powierzchnią z wydętym brzuszkiem (jakieś problemy trawienne chyba, albo z pęcherzem pławnym, bo nie mógł się nawet zanurzyć), ledwie się ruszał, ledwie zaczerpywał powietrza i był KRZYWY. Pomyślałam, że już się go nie uda odratować i poszłam ("wzięta przez diabłów". Mogliby chociaż zainwestować w te malutkie akwaria-kosteczki na bojowniki. Tam chociaż się poruszać mogą. No i lepiej się prezentują przecież, zwłaszcza oświetlone z góry lampą - dzięki temu na pewno lepiej się sprzedają, a nie - wtrynione gdzieś na półeczkę nad zlewem, w ciemnym kącie. :/ No, sklep się dopiero rozwija, może i o tym pomyślą.). Wróciłam następnego dnia. Był nieco mniej "wzdęty". Kolejnego dnia nie był już wcale, pewnie zauważono problem i nie karmiono go. Pan powiedział, że może mieć przeziębiony błędnik i będzie się "zataczał" do końca życia. I, stara wariatka, kupiłam zdechlaka.
Przyniosłam do domu, siup do słoika z vibovitem, ze słoikiem do małego akwarium na kwarantannę i stopniowe podgrzewanie. I smętna obserwacja.
Ale już następnego dnia nabrałam nadziei, że trochę pożyje. Nie wykazywał objawów groźnych chorób. Wpuszczony do tego małego akwarium po pewnym czasie rozruszał się, i choć pływa głównie przy użyciu płetw piersiowych a prawie nie używając ogona (może skutek przeziębienia błędnika, a może po prostu deformacji i nie wyrobienia tylnej części ciała z powodu braku miejsca w kubku), to jakby coraz lepiej, dziś już jest zupełnie dziarski, pływa przy szybie do góry i do dołu, jak włączam pompkę to lubi nurkować w strumieniu bąbelków, ma wielki apetyt i wszystkm się interesuje. Ale wygląda jak niedorozwinięty garbaty krzywus, niestety. Cóż wymagać...
Przez tak długi czas przebywania w kubeczku bojownik ten, będący jeszcze w okresie wzrostu, dostający jedzenie a cierpiący na brak ruchu, zdeformował się okrutnie. Ma za dużą głowę w stosunku do ciała i garb. Pływa bardziej głową do góry, być może ma skrzywiony do dołu kręgosłup. Ale nie pokłada się na dnie, nie jest wynoszony do góry, nie ma problemów ze wzniesieniem się ku powierzchni, nie przekrzywia go już na boki.
No więc mam teraz tą sztukę, z której nic dobrego raczej nie będzie - ale jakoś lepiej się czuję, gdy jest u mnie (na razie w małym, sześciolitrowym akwarium na radiu, ale z odrobiną roślin, grzałką i pompką - no i z opieką). Tam by pewnie niedługo został wyrzucony, bo już by jego wygląd wołał o pomstę do nieba i po prostu byłby wstyd dla sklepu dłużej go trzymać.
Pamiętam o częstych podmianach, dodawaniu multiminerala do wody, zróżnicowanym karmieniu małymi porcjami wiele razy w ciągu dnia (i że ma być dużo białka :) ), suche kulki hikari moczę czasem w vibowicie przed podaniem a jemu wszystko jedno, zjada chętnie i suche, i namoczone, i płatki, i robaki.

Zdjęcia: dwa pierwsze zrobione tuż po wpuszczeniu do akwarium, trzecie dzisiaj w zachodzącym słońcu.
http://i673.photobucket.com/albums/vv91 ... nyhum2.jpg
http://i673.photobucket.com/albums/vv91 ... nyhum3.jpg
http://i673.photobucket.com/albums/vv91 ... nyhum4.jpg

Humusek zaś ma się doskonale, kwitnie. :3 Niebieska Ryba, moja piękna samiczka kupiona na giełdzie na Kole późnym sierpniem lub wczesnym wrześniem 2009, również. Trochę ma teraz swoje wspaniałe płetwy obskubane, bo ją dałam do Humuska żeby się poznawały (może kiedyś uda mi się uzyskać od nich potomstwo? warto by, N. Ryba jest cudna, a ich kolorki razem ładnie wyglądają. Co prawda Hum jest leniwy i robi maleńkie gniazda...) - dosyć się lubią, a przynajmniej znoszą. On ją naprawdę rzadko gryzie.

Zdjęcie Niebieskiej Ryby w słońcu, jeszcze przed obgryzieniem płetw.
http://i673.photobucket.com/albums/vv91 ... napusz.jpg

Dekoracyjna samiczka. :) Uwaga, ogłoszenie: poszukuję takiej, tylko białej. Albo śnieżno białej, albo z leciutko niebieskim lub turkusowym połyskiem na ciele i płetwach. Nie "przezroczystej" z gdzieniegdzie ciemniejszymi łuskami. Stały, mocny kolor. Płetwy jak ta na zdjęciu. I ważne, żeby oczy miała jasne. Nie czarne.
Misja niewykonalna. Jak ktoś mi taką wypatrzy, ma u mnie Browara. Albo Czekoladę. ;)


=====================================================

* * * * *

EDIT: 29 czerwca.

Jasnoniebieski bojownik dostał imię. Rogatek. Nie było mnie stać na nic mądrzejszego. :P
Parę dni temu przeniosłam go do dziesięciolitrowego akwarium, bo lubi pływać, niech ma więcej miejsca. Pływa już normalnie - w pozycji poziomej. Używa ogona, porusza całym ciałem. Tylko, gdy dłużej postoi w miejscu (gdy się "zamyśli"), ogon ciągnie go nieco do dołu - ale już mniej. Zrobił się solidniejszy na ciele, przez to i głowa nie wydaje się już zbyt wielka. Jest bardzo żwawy i zachowuje się zupełnie zdrowo, tylko ma grzbiet trochę krzywy. Ale garb nie jest już tak szokujący, stał się bardziej "właściwy bojownikom", przynajmniej niektórym (Humusek nie ma garba). Płetwy podrosły, I te ich części, które wyrastają teraz, są nieco ciemniejsze. W ogóle pociemniał trochę, nawet oczki. :)

Wczoraj wieczorem naszło do mieszkania komarów (skutki wietrzenia przy zapalonym świetle). O dziwo, bywają korzyści z komarów w mieszkaniu. Mianowicie - Rogatek odniósł korzyść. Co złapałam, to mu wrzuciłam. W pierwszej chwili był zaskoczony, ale jak zjadł pierwszego, to mu posmakowały jak chyba jeszcze nic - tak się na nie rzucał. W nocy wyły nad uchem, złapałam cztery (w tym dwa wielkie jak modliszki O__O), odłożyłam na rano. Uschły. Rano wrzuciłam, mocował się trochę z nimi, ale zjadł, tylko wypluł kilka łapek. (Komary były nie najedzone. Nie dałabym mu najedzonego, żeby nie zaczął atakować grzebiących w akwarium ludzi. ;P)
Cieszy mnie bardzo, bo wygląda na to, że Rogatek się odchowa. Poprawia się w oczach. :3 Raz nawet na mnie troszkę skrzela otworzył jak podeszłam (nie wysunął "tarczek" czy jak to się tam nazywa, tylko odgiął same pokrywy). Jest czupurny. Jest z charakteru raczej jak Niebieska Ryba, nie jak Humusek. Humusek powinien się raczej nazywać Sokrates. ;P

Na zwykłych zdjęciach nie wychodzi kolor bojowników. Jakie światło, taki kolor. Dwa pierwsze robione dziś rano z fleszem, zabłysła wierzchnia warstwa ryby:

Rogatek z suchym komarem (jejku, jak się śmiałam z tej jego miny :lol: )

Rogatek z komarem 2

A to zdjęcie robione bodaj przedwczoraj, wieczorem, podświetliłam go z przodu lampką i kolor wyszedł prawie naturalny, za to ostrość kiepska.



A teraz Humusek, wieczny filozof, przewalany przez prąd wody, pełznący przez gąszcz roślin... Kolor tego znów nie wyszedł taki jak w naturze. Zdjęcie zrobiłam w świetle słońca, żeby wyszło w miarę wyraźnie. Naprawdę jest bardziej fioletowy, a już płetwy to tu wyszły stanowczo zbyt jasne. Wyszła też brudna szyba i moja łapa na aparacie. =_='

Humusek

Humusek ze ślimakiem zamiast twarzy (a mała platka patrzy) :P
Ostatnio zmieniony wt cze 29, 2010 3:27 pm przez selenewolf, łącznie zmieniany 1 raz.


Misquamacus
Guru
Posty: 2040
Rejestracja: sob wrz 27, 2008 10:28 am
Lokalizacja: Warszawa Wola
Na imię mam: Kuba
Płeć:

Re: No i kupiłam bojownika z kubeczka.

#46

Post autor: Misquamacus » śr cze 30, 2010 5:29 pm

Piękny bettas :)
Miał szczęście, że się nad nim ulitowałaś :)
PS. na przyszłość - pisz normalnie następnego posta jeśli od ostatniego minęło kilka dni.
112l + 30l reaktywacja

Awatar użytkownika

saintpaulia
Zasłużeni
Posty: 4179
Rejestracja: ndz cze 07, 2009 6:12 pm
Lokalizacja: Warszawa -Bielany
Na imię mam: Ilona
Płeć:
Kontakt:

Re: No i kupiłam bojownika z kubeczka.

#47

Post autor: saintpaulia » śr cze 30, 2010 5:33 pm

Cieszę się bardzo, że Rogatek tak dobrze wygląda. Zdecydowanie to już nie ta sama ryba prosto ze sklepu. Minę na zdjęciu na świetną. Życzę mu dalszego zdrówka.

Humusek faktycznie taki dostojno-spokojny. Troszkę jak mój Amadeusz - tylko Ami wygląda raczej na głuptaka niż filozofa.

Awatar użytkownika

matka siedzi z tyłu
Miszcz
Posty: 3549
Rejestracja: ndz lis 16, 2008 11:48 pm
Lokalizacja:
Płeć:
Kontakt:

Re: No i kupiłam bojownika z kubeczka.

#48

Post autor: matka siedzi z tyłu » śr cze 30, 2010 6:33 pm

A widzisz, wiedziałam, że moje trzymanie kciuków pomoże.
Rogatek o wiele lepiej już wygląda. Gratulacje :)
:viva:
-Mieliście zamiar z zimną krwią strzelać do tych ludzi?
-Nie, sir. Tylko ostrzegawczy strzał w głowę, sir.

Awatar użytkownika

Autor
selenewolf
Zapaleniec
Posty: 392
Rejestracja: śr paź 21, 2009 9:34 pm
Lokalizacja:
Płeć:

Re: No i kupiłam bojownika z kubeczka.

#49

Post autor: selenewolf » czw lip 01, 2010 9:48 pm

Dzięki wszystkim za 3-manie kciuków, wszystko idzie ku lepszemu. :)

(A o pisaniu normalnie posta po paru dniach będę pamiętać. ;) )

Awatar użytkownika

welonka
Uczestnik
Posty: 45
Rejestracja: pn lip 26, 2010 1:15 pm
Lokalizacja:
Płeć:

Re: No i kupiłam bojownika z kubeczka.

#50

Post autor: welonka » pn lip 26, 2010 2:25 pm

Witajcie :smile:
Ja od około 2 tygodni jestem także posiadaczką bojownika z kubeczka :sad:
Byłam w paru sklepach z rybami i niestety wszędzie bojowniki były w malutkich kubeczkach :sad:
Obecne mieszkanko rybki, to zestaw Shrimp Set 20
Moja rybka na całe szczęście jest zdrowa, ale już zdążyłam się przekonać, że z jedzeniem u niej bywa różnie, i jest to osobnik bardzo wybredny :roll:
Ale podobno bojowniki już tak po prostu mają :smile:
Gupiki x 6
Kiryski x4 i Glonojady x 3
Mieczyki x 4
Molinezje x 4

Pozdrawiam serdecznie
Aleksandra

Awatar użytkownika

Autor
selenewolf
Zapaleniec
Posty: 392
Rejestracja: śr paź 21, 2009 9:34 pm
Lokalizacja:
Płeć:

Re: No i kupiłam bojownika z kubeczka.

#51

Post autor: selenewolf » śr paź 20, 2010 8:49 pm

Niektóre tak mają, inne żrą nawet szpinak. :P Zależy pewnie od tego, jak różnorodnym pokarmem były karmione jako narybek. Myślę, że im bardziej zróżnicowanym, tym mniej wybredne ryby udaje się wychować. ;)

A mój Humusek czwarty dzień ma coś dziwnego na dole pyska. Pierwszego i drugiego dnia było to jakby przyczepione małe białe "coś" (a może wbite?) - może pasożyt, trzeciego dnia miejsce wokół tego czegoś spuchło nieco, wieczorem przetarłam roztworem nadmanganianu potasu, ale dziś widzę, że nie pomogło. Podejrzanie to wygląda. Dodaję zdjęcia. Niestety z bliska nie wychodzi nawet z fleszem, jest niewyraźne. Dałam takie, na których cokolwiek widać...

http://i673.photobucket.com/albums/vv91 ... ka/1-1.jpg
http://i673.photobucket.com/albums/vv91 ... ka/2-1.jpg
http://i673.photobucket.com/albums/vv91/seleninka/3.jpg

Zachowuje się normalnie.

Awatar użytkownika

saintpaulia
Zasłużeni
Posty: 4179
Rejestracja: ndz cze 07, 2009 6:12 pm
Lokalizacja: Warszawa -Bielany
Na imię mam: Ilona
Płeć:
Kontakt:

Re: No i kupiłam bojownika z kubeczka.

#52

Post autor: saintpaulia » pn paź 25, 2010 9:26 am

A nie jest to po prostu jakoś obdarte z łusek miejsce? Wynik otarcia?

Awatar użytkownika

Autor
selenewolf
Zapaleniec
Posty: 392
Rejestracja: śr paź 21, 2009 9:34 pm
Lokalizacja:
Płeć:

Re: No i kupiłam bojownika z kubeczka.

#53

Post autor: selenewolf » pn paź 25, 2010 12:58 pm

Hmm, no właśnie obawiam się, że nie... Za długo się utrzymuje. Może wrzód jakiś, albo inny diabeł... Wczoraj drugi i chyba ostatni raz przetarłam to miejsce nadmanganianem, nie chcę go więcej stresować, myślę, że zostawię sprawy naturze. Białego czegoś przyczepionego już nie widać. "Opuchnięte" wokoło nie jest, tylko takie różowawe miejsce, troszkę wybrzuszone...
Mam nadzieję, że nie zdechnie od tego. Ma około roku, jeszcze jest za młody. :mad:



------------------------
EDIT: 28 listopada.
Dopiszę po dłuższym czasie, na wypadek gdyby temat zakończył się w tym miejscu, a ktoś czytający go później chciał się dowiedzieć, jak się rozwinęły sprawy:
Po jakimś tygodniu od powyższego wpisu dziwne "coś" na pyszczku Humuska zarosło łuską, ale pozostało wybrzuszone. Nie wygładziło się do dziś, do dnia tego dopisku. Wygląda jak mały guzek, ale rybek ma się dobrze i nie wygląda na chorego.
Ostatnio zmieniony ndz lis 28, 2010 4:45 pm przez selenewolf, łącznie zmieniany 1 raz.


kaczorek30
Gość
Posty: 8
Rejestracja: wt sty 11, 2011 5:41 pm
Lokalizacja:
Płeć:

Re: No i kupiłam bojownika z kubeczka.

#54

Post autor: kaczorek30 » pt sty 14, 2011 8:58 pm

http://www.aquaparadise.fora.pl/choroby ... nie,8.html wszystko na temat chorób i ich odruznianiu.pozdrawiam

ODPOWIEDZ

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 2 gości